X-lander

17 grudnia 2011

Juz grudzien

KoÅ„cówka listopada oraz poczÄ…tek grudnia nie należą do najszczęśliwszych…
Gdy przyjeżdżamy do DDTVN już czujÄ™, że coÅ› jest nie tak. Gdy zaczynam kroić cebulÄ™ oraz inne warzywa jest mi już tak nie dobrze, że aż trudno mi to ukryć. Krople żołądkowe tylko pogarszajÄ… sytuacjÄ™…
Poprzedniego dnia wszyscy jedliśmy dokładnie to samo. Maciek czuje się świetnie, więc podejrzewam, że może być to jakiś wirus. Ledwo udaje mi się dotrwać do 11.00.
Po programie jedziemy prosto do domu. Na samą myśl nawet o czymś do picia robi mi się słabo. Zakładam gruby, wełniany sweter i przykryta szczelnie kocem zasypiam. Gdy budzę się po 3 godzinach wcale nie jest lepiej. Próbuję usiąść do komputera, ale nie jestem w stanie. Boli mnie całe ciało i mam dreszcze. Najbardziej boję się, żeby dziewczynki nie zaraziły się ode mnie:-(
Idę z powrotem do łóżka.
Następnego dnia jest już w porządku, ale bardzo ostrożnie komponuję swoje śniadanie. Na wszelki wypadek staram się, żeby było lekko strawne :-)
Od dłuższego czasu obiecywałam sobie z Maćkiem, że w końcu zapiszemy się na lekcje języka angielskiego. Po pierwszych zajęciach wiem już, że nie jest tragicznie :-), ale mam świadomość ciężkiej pracy przed nami. Trafiliśmy na świetną lektorkę, Olę, więc wszystko wskazuje na to, że mimo wysiłku, będzie to bardzo przyjemny powrót do szkoły :-))))) Zaczynamy od 3 godzin tygodniowo. Jeżeli to nam nie wystarczy, zwiększymy częstotliwość spotkań. Poza walorami edukacyjnymi, bardzo motywujący i przyjemny jest fakt, że robimy to wyłącznie dla siebie, dla własnego komfortu, lepszego samopoczucia. Niesamowity przypływ pozytywnej energii czuję już po pierwszej lekcji :-)
Pod koniec tygodnia biorę udział w dwóch nagraniach. Jedno dla telewizji ITV, w której opowiadam o swoich pasjach i pokazuję moją i Maćka najnowszą książkę, a w piątek w DDTVN razem z innymi zaproszonymi gośćmi opowiadam o recepcie na przetrwanie w związku. Żebym ja tylko taką receptę znała :-))))) Ale faktycznie jako mężatka z 8-letnim stażem należę w dzisiejszym świecie do gatunku, któremu grozi wyginięcie.
Zaczął się grudzień, więc już co raz bardziej odczuwam wszystkimi zmysłami, że zbliżają się święta. W kawiarni Cava odbywa się dekorowanie pierników. Dochód z ich sprzedaży zasili konto Fundacji SOS Wioski Dziecięce. Razem z Karolinką bardzo się staramy, by stworzyć jak najpiękniejsze pierniki. My święta spędzimy w ciepłym, rodzinnym gronie. Byłoby super, gdyby okres świąt dla dzieci z rodzinnych domów dziecka był choć w małym procencie tak szczęśliwy jak dla nas.
Po dekorowaniu ciasteczek jadÄ™ razem z KarolkÄ… do Astanga Yoga Studio, gdzie na zmianÄ™ mam ćwiczyć z Maćkiem. Niestety znowu czujÄ™ siÄ™ nie najlepiej. Tym razem leje mi siÄ™ z nosa, boli mnie gÅ‚owa i czujÄ™ siÄ™ strasznie sÅ‚abo. To chyba jakieÅ› przesilenie jesienno-zimowe, bo nie pamiÄ™tam żebym rozÅ‚ożyÅ‚a siÄ™ w tak krótkim odstÄ™pie czasu. O ćwiczeniu mogÄ™ zapomnieć. Gdy Maciek koÅ„czy zajÄ™cia wracamy do domu i znowu lÄ…dujÄ™ w łóżku…
Nocna kuracja lekami homeopatycznymi potrafi jednak zdziałać cuda. Rano jest zdecydowanie lepiej.
Mam nadzieję, że limit przeziębień na ten sezon już wyczerpałam :-)
Wieczorem razem z moim przyjacielem ( ktoś musi zostać z dziećmi :-) jadę na uroczysty koncert zorganizowany z okazji 15 urodzin Fundacji Polsat, do Teatru Wielkiego. Choć zupełnie się na to nie nastawiałam, spędzam naprawdę przyjemny wieczór. Oczywiście nie mam na myśli mojego przyjaciela, z Marcinem zawsze jest przytrafia mi się coś śmiesznego, tylko samą imprezę. Występy zaproszonych artystów poprzeplatano zabawnymi wypowiedziami małych dzieci. Niektóre definicje rezolutnych przedszkolaków wywołują salwy śmiechu na sali i jest to bardzo dobry zabieg, bo inaczej cały koncert mógłby wypaść zbyt patetycznie. Gdy wracam do domu po 23, wszyscy już śpią i ja też marzę tylko o tym , by w końcu położyć się w ciepłym łóżku.

Dodaj do:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Twitter
  • Wykop

Brak komentarzy »

Napisz komentarz