X-lander

21 grudnia 2011

Tydzień do Wigilii

Grudzień to chyba najbardziej szalony miesiąc. Ludzie każdą wolną chwilę poświęcają na kupowanie prezentów. Wycieczka do centrum handlowego w tym okresie grozi poważną nerwicą. Z głośników dobiegają otumaniające dźwięki kolęd w każdym możliwym języku, poprzeplatane krótkimi lecz donośnymi reklamami zachwalającymi 35 promocję w sklepie x,y,z… I ja tu nie oszaleć?
Jakimś cudem większość prezentów udaje mi się kupić wcześniej. Na ostatnią chwilę zostawiam sobie tylko kilka. Pogoda za oknem w ogóle nie kojarzy się ze świętami, chyba że Wielkanocnymi, dlatego zaczynam trochę tęsknić za prawdziwą zimą. Tylko po co mi zima w mieście. Nie znoszę odśnieżać samochodu lub moczyć buty w roztopionej solą brei przy przystanku autobusowym i jeszcze ten wiatr i skostniałe palce… Ale śnieg w górach to co innego… No tak, ale w górach też go nie ma… A może by tak… Nie to chyba jednak głupi pomysł…
Na początku tygodnia jednak dzwonię do Ali. Chcę wybadać grunt, czy ewentualnie wybrałaby się ze mną na ostatni weekend przed świętami do Zakopanego. Od razu uprzedzam ją, że śniegu „prawie” nie ma, ale znając nasze szczęście na 100% spadnie. Ala wybucha śmiechem i odpowiada : „ Taaaa na pewno spadnie śnieg, pół metra świeżego puchu!”. A po chwili dodaje : „Ok, jedziemy!”. Zawsze można na nią liczyć :-)
W czwartek wieczorem na wyjazd decydują się jeszcze dwie nasze koleżanki. Ala naopowiadała im, że jestem czarownicą i, że gwarantuję pogodę na weekend. Hmmm ta odpowiedzialność zaczyna mnie trochę przytłaczać.
W piątek o 15:35 odjeżdżamy z Warszawy Centralnej do Krakowa, w którym o 18.40 wsiadamy w autobus do Zakopanego. Podczas podróży busem strasznie pada, a prognoza pogody w radio też nie napawa zbyt optymistycznie. Zapowiadają jeszcze większy wiatr, którego prędkość może dochodzić do 100 km/h. Dziewczyny mają dość rozczarowane miny, ale ja dalej brnę w cudowną przepowiednię pięknej zimowej pogody…
W Zakopcu śniegu brak :-(
Gdy docieramy do apartamentów „ U Giewonta” jest kilka minut po 21.00. Wieje silny wiatr i leje…
Po rozmowie z naszymi gospodarzami dziewczynom trochę poprawia się nastrój. W nocy podobno „coś” ma spaść :-)
W sobotę rano budzę się pierwsza i… nie mogę uwierzyć w to, co widzę za oknem. Jest biało!!!
Niebo jest zachmurzone, nie ma słońca, ale CAŁY CZAS PADA ŚNIEG!!!!
Gdy dziewczyny po przebudzeniu pytają zaskoczone : „ Jakim cudem spadło w ciągu nocy tyle śniegu?” Odpowiadam tylko: „ A nie mówiłam:-)”
Jedziemy do Białki. Stok nie jest najlepiej przygotowany, jest bardzo ślisko, ale szybko znajdujemy alternatywną trasę zjazdową pod wyciągiem, gdzie jedzie się całkiem przyjemnie. A po kubku grzanego wina czuję się prawie jak w Alpach :-) Stok jest oświetlony, więc jeździmy do 17.30. Wracamy do Zakopanego, przebieramy się w ciepłe dresy i idziemy do centrum na Krupówki na kolację. Jest tak samo cicho i przyjemnie jak rok temu. Mimo całego dnia jeżdżenia nie jesteśmy bardzo zmęczone, dlatego idziemy potańczyć!
W pierwszym klubie oprócz nas jest może 10 osób, więc na szalona imprezę raczej się nie zapowiada. Po 20 minutach zmieniamy miejsce. Tu osób jest zdecydowanie więcej, ale nikt nie tańczy :-( Góralki wystrojone, górale również, a my cztery w bawełnianych bluzach…Wypijamy po małym drinku i dochodzimy do wniosku, że szkoda nam czasu. Musimy trochę rozruszać to towarzystwo! Ala próbuje wynegocjować coś z dj’em, w końcu puszcza jakiś stary kawałek Michaela Jacksona :-) Wyskakujemy najpierw we dwie, a po chwili dołącza do nas Marta i Maria. Jak dobrze, że nie należę do rodziny królewskiej. Królowa matka by tego nie przeżyła :-) Szary dres, Zakopane, Jackson i moje kocie ruchy :-) O 1.00 w nocy podejmujemy męską decyzję. Wracamy grzecznie do domu. Zostawiamy roztańczoną salę. Już sobie chyba bez nas poradzą :-) Gdy wracamy do Giewonta cały czas sypie śnieg!
W niedzielę budzę się o 8.00! Za oknem biało i ŚWIECI SŁOŃCE!!!
Jeździmy do 15. Od czasu do czasu wysyłamy znajomym mmsy z ośnieżonym Giewontem w tle. W odpowiedzi dostajemy tylko krótkie; „ Ale wam się poszczęściło, nie denerwujcie ludzi!”.
Tak, to szczęście i … odrobina magii :-))))))

Dodaj do:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Twitter
  • Wykop

Brak komentarzy »

Napisz komentarz