Gdy byłam małą dziewczynką z utęsknieniem czekałam na wiosnę i lato. Było to spowodowane różnymi czynnikami, ale najistotniejszym był fakt, że w maju obchodziłam imieniny oraz urodziny, 1 czerwca hucznie świętowałam Dzień Dziecka, a trzy tygodnie póżniej cieszyłam się z zakończenia roku szkolnego i rozpoczynających się wakacji. Wydłużone weekendy, których przyczyną była obecność pochodów 1-majowych, święta uchwalenia konstytucji 3 maja oraz Bożego Ciała były dodatkowym bonusem, który uatrakcyjniał ten okres.
Teraz mam 30 lat, edukacjÄ™ szkolnÄ… zakoÅ„czyÅ‚am (przynajmniej na chwilÄ™ ; ) jakieÅ› 5 lat temu, ale nadal sÄ… to moje ulubione miesiÄ…ce w roku ;) CaÅ‚e szczęście, że Karola jest tak podobna do mnie. Zima kojarzy jej siÄ™ głównie z jazdÄ… na nartach i sankach, ale i te atrakcje w pewnym momencie przestajÄ… jej wystarczać. Zaczyna siÄ™ natomiast narzekanie na zbyt niskÄ… temperaturÄ™, krótkie dni i konieczność wielowarstwowego ubierania siÄ™. Dlatego każdy ciepÅ‚y, sÅ‚oneczny dzieÅ„ traktujemy jak ogromny dar od losu i staramy siÄ™ jak najlepiej wykorzystać. OczywiÅ›cie czÄ™sto nie jest to możliwe, ale wówczas pamiÄ™tamy przynajmniej o krótkim spacerze. Dobrym pomysÅ‚em jest też przeniesienie miejsca spożywania posiÅ‚ków na… balkon:) Ten nasz nie należy do najwiÄ™kszych, ale jest nienajgorszym substytutem wiejskiego tarasu :) I tak ziarnko do ziarnka i okazuje siÄ™, że lato w mieÅ›cie jest do wytrzymania.
Nasze lato w mieście na razie przebiega bardzo obiecująco. Co prawda dalej nie mogę się pogodzić z brakiem możliwości wyjazdu na Thasoss, ale to dodatkowo mobilizuje mnie do organizowania większej ilości atrakcji w zasięgu granic naszego pięknego kraju:).
Pierwsze próby podjeÅ‚am wÅ‚aÅ›nie 1 czerwca, czyli w DzieÅ„ Dziecka. WiedziaÅ‚am, że cieżko bÄ™dzie wybrać siÄ™ nam gdziekolwiek całą rodzinÄ…, bo Maciek zaczyna pomaÅ‚u gonić wÅ‚asny cieÅ„. Dlatego pomyÅ›laÅ‚am sobie, że zaryzykujÄ™ i zupeÅ‚nie sama wybiorÄ™ siÄ™ gdzieÅ› z dziewczynkami. Jagoda skoÅ„czyÅ‚a wÅ‚aÅ›nie 3 tygodnie, wiÄ™c byÅ‚o to dosyć ryzykowne. ZapakowaÅ‚am małą do samochodu, wzięłam głęboki oddech i… wyruszyÅ‚am do przedszkola Karoliny. Nie obyÅ‚o sie bez maÅ‚ych stÄ™ków, ale do przedszkola dotarÅ‚yÅ›my caÅ‚e i zdrowe. ZachÄ™cona pierwszym sukcesem zapytaÅ‚am KarolkÄ™, czy w zwiÄ…zku z jej Å›wiÄ™tem ma ochotÄ™ pojechać na plac Wilsona do Kalimby i na plac zabaw. Odpowiedź byÅ‚a Å‚atwa do przewidzenia. Na miejscu zamówiÅ‚yÅ›my ciastka, kawÄ™ zbożowÄ… i gorÄ…cÄ… czekoladÄ™. Jagoda na razie musiaÅ‚a zadowolić siÄ™ mlekiem. ByÅ‚am z siebie taka dumna. ZwÅ‚aszcza podczas jednoczesnego karmienia i jedzenia puszystego sernika lewÄ… rÄ™kÄ…. Do tego gazetka, a nad gÅ‚owÄ… rozwrzeszczane dzieciaki ( usiadÅ‚yÅ›my pod antresolÄ… :) Cudownie !!!
Wielki weekend czerwcowy nie zapowiadał się zbyt optymistycznie. Wisiała nade mną wizja czterodniowego siedzenia w domu ( Maćkowi zostało ostatnich 5 dni na wyprowadzenie się z pracowni). Może za sprawą mojej jednoznacznej miny, a może w związku ze świetną organizacją pracy, Maćkowi udało się zakończyć działania w pracowni w czwartek rano. Na moją reakcję nie musiał czekać zbyt długo. Spakowałam się w oka mgnieniu. Zadzwoniłam do mojej mamy, której na wyjazdy również nie trzeba namawiać. Zaprosiliśmy mojego brata z dziewczyną i koło godziny 14 wyruszyliśmy na działkę.
Zaraz po przyjeździe poszliśmy na długi spacer, z którego wróciliśmy kompletnie mokrzy. Choć nic na to nie wskazywało najpierw zaczęło delikatnie kropić, a po chwili lunęło nie zostawiając na nas suchej nitki. Jagoda, szczęściara, śpiąc wygodnie w wózku przykrytym szczelnie folią przeciwdeszczową chyba nawet nie zorientowała się, że z nieba ktoś wylał na nas parę kubłów lodowatej wody. Ulewa była chyba tylko elementem powitalnym, bo przez kolejne dni temperatura sięgała ponad 20 stopni, a na niebie nie pojawiały sie najmniejsze chmurki. Dlatego zrobiliśmy Karolinie przyjemność i pojechaliśmy z nią do sąsiedniej miejscowości -Bindużki- na konie. Karola siedziała na koniu może 2 razy w życiu, a patrząc na nią miałam wrażenie, że jeździ konno od urodzenia.
Stadnina w Bindużce ma coÅ› z klimatu ” Spalonych sÅ‚oÅ„cem”. Pan PaweÅ‚ ( wÅ‚aÅ›ciciel) w biaÅ‚ym, lnianym garniturze wyglÄ…da jak żywcem przeniesiony z innej epoki, a łąki okalajÄ…ce posiadÅ‚ość tylko zachÄ™cajÄ… do udania siÄ™ na krótkÄ… przejażdżkÄ™. PrzyglÄ…dajÄ…c siÄ™ córeczce sama nabraÅ‚am na to ochoty. Może nastÄ™pnym razem…?