Zima nie odpuszcza. Trudno, postanowiłam przyjąć zasadę, że nie zwracam na to uwagi. Łatwo nie jest.
Pomimo nie sprzyjającej pogody ten tydzień był dla mnie wyjątkowo gorący. Przede wszystkim dlatego, że Maciek przygotował dla mnie wyjątkowo miłą niespodziankę w … Dniu Kobiet, który przy okazji jest rocznicą naszego ślubu. Był pyszny obiad, potem kolacja, a potem… wizyta w moim ulubionym kinie;). Pojechaliśmy do Muranowa na film pt. ” Niezasłane łóżka”.
Super!!!! Podobał mi się tym bardziej, że przed oczami stanął mi wycinek naszego londyńskiego wyjazdu. Ok, ze względu na moją ciążę nie szaleliśmy aż tak bardzo, jak bohaterowie filmu, ale… muzyka i klimat miejsca, w którym spędziliśmy jeden z wieczorów był bardzo zbliżony.
Wspólnie spędzony wieczór rozluźnił nas tak bardzo , że wbrew zdrowemu rozsądkowi postanowiliśmy zarezerwować miejsca na wyjazd w pewne ciepłe miejsce. Następnego dnia wyjazd został wykupiony:) Moi znajomi twierdzą, że nie jest to zbyt rozsądne, ale wytłumaczyłam im, że kobiety ciężarne z zaświadczeniem od lekarza są wpuszczane na pokład samolotu do 34 tygodnia ciąży.
Mój 34 tydzień właśnie się zaczął…
Wiedziałam, że na urlop w 100% zasłużyłam, ale oczywiście musiałam jeszcze pozamykać wszystkie sprawy służbowe, żeby na plaży nie patrzeć nerwowo na telefon komórkowy i kilka razy dziennie nie sprawdzać skrzynki mailowej.
Dzięki temu udało mi się zaliczyć jeszcze wywiad do „Przyjaciółki” ( ukaże się w kwietniowym numerze), gościć na antenie Polskiego Radia, razem z Karolą w programie Rytm Miasta( opowiadałyśmy o Karoliny ulubionych miejscach w Warszawie) i przygotować zielony jadłospis do piątkowego Dzień Dobry TVN. Największym powodzeniem cieszyły się gnocchi z cukinią oraz sałatka z makaronem, serem pleśniowym i winogronami.
W tak zwanym między czasie również z Karoliną wzięłam udział w sesji zdjęciowej do naszej trzeciej książki oraz w zdjęciach dla Deltim. Wózek X-lander XQ świetnie sprawdził sie również podczas wykonywania ćwiczeń, dzięki niemu łatwiej mogłam utrzymać równowagęJ.
Po wizycie w Polskim Radiu, ponieważ zostało mi trochę czasu, postanowiłam razem z Karoliną wpaść do jednej z przyjaznych dzieciom knajpek na Mokotowie. Zamówiłyśmy małe co nieco i usiadłyśmy przy stoliku obok okna. Świeciło piękne słońce, w tle grała przyjemna muzyka. Przez prawie 40 minut rozkoszowałam się słodkim nieróbstwem jedząc pyszne placki ze szpinakiem i gorgonzolą oraz pijąc wieloowocową herbatkę. Karolina zamówiła ciasto mandarynkowo-migdałowe z polewą czekoladową. Mocno dopieszczona wróciłam do domu i … zabrałam się do dalszej pracy.