X-lander

2 kwietnia 2010

Fuerteventura część 1

Tygodniowy wyjazd na Fuerteventurę już za nami.

PrawdÄ™ mówiÄ…c nie wierzyÅ‚am , że w ogóle do niego dojdzie… Po pierwsze ilość rzeczy, które musieliÅ›my zaÅ‚atwić przed wyjazdem, byÅ‚a ciężka do ogarniÄ™cia ( w koÅ„cu kilka z nich ” zleciliÅ›my” mojemu kochanemu teÅ›ciowi), a po drugie zaczÄ™liÅ›my mieć wÄ…tpliwoÅ›ci, czy 5-godzinny lot samolotem w moim stanie nie jest zbyt ryzykowny.

Przed wyjazdem udało mi się dostać od mojego lekarza zaświadczenie, w którym napisał, że nie widzi żadnych przeciwwskazań (zaświadczenie jest niezbędne między 27,a 34 tygodniem ciąży, bez niego kobieta może nie zostać wpuszczona na pokład samolotu).

Karolinie postanowiliÅ›my nic nie mówić i zrobić jej niespodziankÄ™. Wieczorem 14 marca zamówiliÅ›my taksówkÄ™, spakowaliÅ›my do torby krótkie spodenki, kostiumy kÄ…pielowe, podkoszulki… i nastawiliÅ›my budzik na 4 rano. Nie mogÅ‚am uwierzyć, że nastÄ™pnego dnia wieczorem, bÄ™dÄ™ mogÅ‚a pójść na spacer w sukience na ramiÄ…czkach i sandaÅ‚kach.

Pobudka była wyjątkowo łatwa, nawet Karolina specjalnie nie marudziła. Powiedzieliśmy jej, że jedziemy do Dzień Dobry TVN, a ją odwozimy do koleżanki, która odprowadzi ją do przedszkola. Dopiero gdy dojechaliśmy na lotnisko przyznaliśmy się, że mamy dla niej niespodziankę w postaci wyjazdu, ale na razie nie możemy jej zdradzić nic więcej. Była bardzo podekscytowana i zadawała mnóstwo pytań, ale byliśmy nieugięci.

Podczas odprawy mój brzuch wzbudził jednak pewne zainteresowanie, gdy zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że jestem w 34 tygodniu ciąży, ale mam odpowiednie zaświadczenie, zostałam poproszona o wyjście z kolejki.

Ta sytuacja trochę mnie zdenerwowała, bo już myślałam, że z naszego upragnionego wyjazdu nic nie wyjdzie. Po kilku minutach przyszła jakaś pani, która zaczęła zadawać pytania dotyczące mojego stanu, samopoczucia itp, a zaświadczenie obejrzała z każdej możliwej strony. Powiedziała, że gdy będziemy wracać będę już w 35 tygodniu i muszę się liczyć z tym, że mogę mieć problemy z wpuszczeniem na pokład samolotu. Powiedziałam, że liczę się ze wszystkimi konsekwencjami takiego wyjazdu, a w duchu pomyślałam, że w sumie nie miałabym nic przeciwko temu, by zostać na Fuercie aż do rozwiązania:)

Lot minął stosunkowo szybko. Na miejscu powitało nas słońce i temperatura 25 stopni. Karolina, gdy zobaczyła przez okno samolotu, że przy lotnisku rosną palmy, krzyknęła : Mamo tu rosną palmy! Tutaj MUSI być ciepło! ( przez całą drogę wkręcaliśmy ją, że jedziemy w góry i będziemy spać w super iglo:)

Ponieważ wybraliśmy hotel oddalony od lotniska o kilka kilometrów, już po 15 minutach jazdy autokarem byliśmy na miejscu. Wrzuciliśmy wszystkie bagaże do pokoju i udaliśmy się na długi spacer wzdłuż plaży.
Czułam się cudownie! W końcu udało nam się wyjechać na upragniony urlop w ciepłe miejsce!

A Karolina powiedziała, że nie mogliśmy jej zrobić lepszego prezentu:)

Dodaj do:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Twitter
  • Wykop

2 Komentarzy »

2 Komentarzy do Fuerteventura część 1

 

  1. ela pisze:

    fajnie tam co? tez bylam w tym roku z moimi pociechami. wybralismy sie z alfa star, ktore o wszystko zadbalo. mam nadzieje, ze jeszcze kiedys tam wroce.

  2. Ela pisze:

    Witam, drugą połowę listopada 2011 przeżyłam na Fuerteventurze. Postanowiłam, ze to jednorazowy wyjazd na tę wyspę i oto w roku bieżącym czyli 2012
    w maju lecę po raz drugi. Wspaniałe miejsce na wypoczynek. A zachwycają mnie przede wszystkim wielkie ogromne przestrzenie w towarzystwie bardzo często tylko oceanu i piachu na brzegu. Wielka wolność w cudownym miejscu.

 

Napisz komentarz